wtorek, 10 grudnia 2013

Spotkanie Granicami bez granic - na Helu 7 grudnia 2013 r - relacja

Mroźny wiatr Nas nie wystraszył i dotarliśmy na sobotni pokaz bez problemów :) Po drodze w śnieżycy mijaliśmy leżące TIRy w rowach, ale na samym Helu śniegu prawie nie było - został wywiany przez Ksawerego. Hel o tej porze jest fantastyczny, gdyż nie ma w ogóle  turystów. Pusta Helska promenada - widok bezcenny. Pokaz odbył się w Restauracji Kutter (polecamy) w bardzo przyjaznej atmosferze. Po pokazie były długie rozmowy o skarbach jakie można znaleźć na lądzie i w wodzie na Półwyspie :) Byliśmy zaskoczeni ilością wraków leżących na dnie Bałtyku i tego co można tam znaleźć. 
Szczególnie chcielibyśmy podziękować Arturowi, Ernestowi i Asi za gościnę i niedzielną wycieczkę Helskimi zakamarkami. 
Cypel bardzo się zmienił od kiedy tam ostatnio byliśmy. Nad brzegiem morza jest zbudowany pomost spacerowy w Parku Wydmowym. Spacer po kładkach doprowadził nas do fortyfikacji, które zwiedziliśmy z  wielką ochotą, a Ernest z Arturem zapewnili nam niezłą dawkę historii - nie musieliśmy zgadywać co do czego służy, bo chłopaki w mig nam o tym opowiadali. Super przewodnicy :) 
Artur  oprowadził Nas także po tworzonym właśnie Muzeum Kolei Helskich. Znajduje się ono w  jednej z dwóch komór amunicyjnych należących kiedyś do kompleksu niemieckiej baterii dział 406 mm „Schleswig Holstein”. Muzeum przybliża historię kolejnictwa na Półwyspie Helskim. Miejsce to ma świetny potencjał, więc zapraszamy do zwiedzania  każdego kto będzie się wybierał na Półwysep. Dodatkową atrakcją jest przejażdżka kolejką wąskotorową.  
Dla spragnionych informacji strona na Facebooku: Muzeum Kolei Helskich

Zapraszamy do śledzenia bloga  http://alternatywnycypel.blox.pl/html

Do zobaczenia w Helu :) 

Port na Helu wieczorową porą.

Pokaz w Restauracji Kutter . Foto z bloga:  http://alternatywnycypel.blox.pl/html

Zdjęcie grupowe :) Foto z bloga:  http://alternatywnycypel.blox.pl/html
Nowe kładki spacerowe na Cyplu.

Czyżby Bałtyk wyrzucił jakieś skarby?
I po sztormie..
... ale wciąż mocno wieje

niedziela, 1 grudnia 2013

Spotkanie Granicami bez granic - 7 grudnia 2013 r

Zapraszamy 7 grudnia na godz. 19.00 na Hel do restauracji Kutter na spotkanie z nami w ramach spotkań Granicami bez granic organizowanych przez Stowarzyszenie Alternatywny Cypel. 
Więcej informacji o spotkaniu: http://alternatywnycypel.blox.pl/html
oraz na stronie Puck Nasze Miasto Spotkanie z Niva Team - Puck Nasze Miasto

Żródło: http://puck.naszemiasto.pl
/

Starogardzkie Spotkania z Podróżnikami - relacja


Starogardzkie Spotkania z Podróżnikami były bardzo pozytywne. W piątkowy, już mroźny wieczór w Klubie Bachus w Starogardzie Gdańskim zjawiło się ok. 70 osób - nawet był moment, że chwilowo krzeseł zabrakło :) Przyznajemy się, że się rozgadaliśmy i zamiast 1,5h opowiadaliśmy przez około 2h , ale przecież czas nas nie gonił :) Po pokazie spędziliśmy jeszcze miłe  dwie godzinki na pogawędce o wspinaniu, górach i o wymagającym starogardzkim off-roadzie, z którego nie wraca się przez 48 godzin. 

Chcielibyśmy podziękować organizatorom za zaproszenie i polecamy Starogardzkie Spotkania z Podróżnikami wszystkim lubiącym podróże małe i duże :) 

poniedziałek, 18 listopada 2013

Niva Road Trip na Starogardzkich Spotkaniach z Podróżnikami 26 listopada


Zapraszamy na Starogardzkie Spotkania z Podróżnikami w dniu 26 listopada 2013 o godz. 19.00 w Clubie Bachus przy ul. Mickiewicza 21 w Starogardzie Gdańskim.
Zapraszamy na stronę Starogardzkie Spotkanie z Podróznikami 

poniedziałek, 18 listopada 2013 11:53

Zapraszam 26 listopada (wtorek) godz. 19.00 do Clubu Bachus ul. Mickiewicza 21 na prezentacje Ady Borkowskiej i Macieja Skowrona z wyprawy szesnastoletnią Ładą Nivą do Afganistanu. Wstęp jak zwykle wolny!

„18000km, 8 krajów,  4 miesiące, 2 podróżników i jedna szesnastoletnia Lada Niva. Od skorumpowanej ukraińskiej policji, poprzez spalone słońcem kazachskie stepy, przyprawiające o zawrót głowy kirgiskie jeziora, obłędne widoki tadżyckiej Pamir Highway, aż po spotkanie z talibami w Afganistanie. Dlaczego rosyjskiego auta nie da się naprawić w Rosji? Jak łatwo można być aresztowanym w Afganistanie? Jak kończy się przekraczanie rwącej rzeki? oraz Jak zamienić auto terenowe w jeżdżącą bombę…”

Mecenasem spotkania jest sklep turystyczny EverTrek www.evertrek.com.pl

Opublikowane przez http://wyprawystg.bloog.pl/


niedziela, 17 listopada 2013

Niva Road Trip na wakacjach w Afganistanie na blogu Łatwe Podróże

Na blogu Łatwe Podróże czyli podróżnicze "zrób to sam" pojawił się wywiad z nami oczywiście o wyprawie Niva Road Trip 2013. Zapraszamy do przeczytania Niva Road Trip na wakacjach w Afganistanie.

Zapraszamy także do poczytania innych postów na blogu: poradnika dla podróżujących, relacji z podróży z różnych krańców świata i wielu innych interesujących artykułów. Gorąco polecamy Łatwe Podróże :)

http://latwepodroze.com

Łatwe Podróże na Facebooku






niedziela, 3 listopada 2013

Kuchnia Centralnej Azji

Kuchnia Centralnej Azji niestety rozczaruje każdego podróżnika. Jest ona bardzo monotonna, w każdym daniu są prawie te same składniki i co dziwne, przy ogromnych ilościach przypraw na bazarach, dania są niedoprawione. My po 4 miesiącach podróży mieliśmy serdecznie dość tej kuchni i marzyliśmy o polskim schabowym. Trzeba jednak też przyznać, że przy pierwszym zetknięciu z tą kuchnią byliśmy zachwyceni ogromną ilością baraniny - niestety wszystko może się przejeść :P Poniżej opiszę popularne dania, nazwy będą zapisane mniej więcej tak jak się je wymawia:

ZUPY 

  • BARSZCZ - w każdej Kafe jest inną zupą, uznaliśmy, że jest to zupa dnia :) z pewnością nie można spodziewać się barszczu ukraińskiego, często jest to rodzaj kapuśniaku, ale np. z fasolą !!! , ale czasem się trafią buraki.
  • PIELMENI - rosół z kołdunami z mięsnym baranim farszem
  • LARMAN - bardzo pożywna "zupa", w której jest wszystko: gotowane mięso, warzywa głównie cebula i ziemiaki, czasem pomidory i duża ilość makaronu spaghetti, całość w bardzo tłustym rosole
  • SZORPA - bardzo tłusty rosół z dużym kawałkiem baraniny z kością, czasami dodatkowo z ziemniakami. Podawana z widelcem, ale bez noża do zjedzenia mięsa  :P 
  • SOLANKA - gęsta zupa ugotowana na mięsnym lub rybnym rosole, przyprawiona aromatycznymi przyprawami, z kawałkiem cytryny, oliwek, z kawałkiem mięsa lub wędliny i obowiązkowo ze śmietaną

DANIA GŁÓWNE
  • SZASZŁYKI - prawie każda Kafe ma przydrożnego grilla, gdzie pieczone są te mięsne przysmaki. Do wyboru: baranina, kurczak oraz wołowina. Zawsze podawane ze świeżo skrojoną cebulą, skropione octem oraz z płaskim chlebem - lepioszką
  • PILAW - wg mnie najlepsze danie całego wyjazdu, jedliśmy je w Iskhashim w hostelu Wasila przygotowany przez tadżyckich kierowców wycieczek zaproszonych przez właściciela hostelu. Skład: ryż, przyprawione dużą ilością orientalnych przypraw, kawałki baraniny i warzywa: cebula, marchewka, rodzynki, soczewica, ciecierzyca i orzechy. PYCHOTA :) więcej o potrawie: http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,96856,1921568.html 
  • MANTI -bardzo duże pierogi z farszem baranim, czasem wołowym. Im dalej na południe w kierunku Tadżykistanu tym mniej jest mięsa, a więcej cebuli i kapusty.
  • SAMOSY - rodzaj racuchów smażonych na głębokim oleju z farszem mięsnym lub ziemniaczanym. Całkiem dobra przegryzka. Najlepsze w Biszkeku, świeżo smażone w Dzień Niepodległości przed Hipodromem:) 
  • BIELMENI - naleśniki :) uwaga często są podawane z bardzo słodkim mlekiem skondensowanym!
  • KURDAK - gotowane serca, nerki i wątróbki z cebulą 

INNE
  • SAŁATKA - na 90% otrzymacie pokrojone pomidory i ogórki
  • ŚMIETANA -  to główny nabiał w Centralnej Azji, i wg mnie jedyny, który im dobrze wychodzi. Śmietanę polecamy kirgiskiej domowej roboty prosto z jurt - my zajadaliśmy się łyżkami. Pozostały nabiał: sery żółte są kiepskie, twaróg biały bez smaku, serki topione - nie są topione, trzeba je kroić i są bardzo mdłe :/
  • CZAJ - do wyboru czarny i zielony i pomimo bliskości Chin, średniej jakości, często granulat i na duży dzbanek wsypywana jest mała łyżeczka, więc herbata jest bardzo "cienka" - czasem zastanawialiśmy się czy osiągnie lekko słomkowy kolor podczas parzenia. Standardowo podawany z gorącym mlekiem, a nawet zdażało się, że herbata była zalana mlekiem! My nauczyliśmy zastrzegać, że prosimy o "czarny czaj" 
  • KUMYS - mleczny napój alkoholowy 1 do 3 % alkoholu ze sfermentowanego mleka krów, wlelbładów, jaków, klaczy nam nie smakowało, ale miejscowi go uwielbiają 
  • BOZO - jak dla nas ten napój do wyzwanie do picia, w smaku obrzydliwy, ale jest sprzedawany na każdym rogu, obok beczek z Ice Tea i Ajranem. Kirgizi i Kazachowie piją go hektolitrami. Jest to gęsty, lekko gazowany napój z gotowanych i sfermentowanych zbóż.

niedziela, 6 października 2013

POLSKA 26.09.2013 - NIVA NA II FESTIWALU PRZYGÓD "WANOGA" W WEJHEROWIE

W dniu 26 września dotarliśmy szczęśliwie do Gdańska. Niva ani razu nie odmówiła posłuszeństwa :) W ciągu 4 miesięcy pokonaliśmy 18 000 km nie łapiąc ani jednej gumy ( co przy tych drogach można uznać za niemały sukces :P ). Reakcja naszego mechanika pana Wojtka "Ile? I ona dala rade i wróciliście? :P". Niviasta zostaje z nami, nie sprzedajemy jej :) chyba za bardzo się już do niej przywiązaliśmy, a z pewnością Maciek :) Na II Festiwalu Przygód "WANOGA" Niva robiła za gwiazdę - eksponat godnie się prezentując przed budynkiem Wejherowskiego Centrum Kultury. Tutaj także odbył się premierowy pokaz z wyprawy: NIVA DO AFGANISTANU na WANODZE  Zapewne wkrótce będziemy starać się opowiedzieć nasze historie na różnych festiwalach podróżniczych.

Niva pod Wejherowskim Centrum Kultury

Z Nivą chodźmy na Wanogę :)

piątek, 20 września 2013

ROSJA - powrót - przez kraj twórcy Łady,gdzie żaden mechanik nie umie jej naprawić

Za granicą powitała nas rosyjska jesień, na pierwszych drzewach jakie ujrzeliśmy pierwszy raz od 4 miesięcy kolorystyka była już żółto-czerwona. W nocy co raz mocniej opatulaliśmy się śpiworami puchowymi, przed wyjściem z namiotu zaczęło się pełne warstwowe ubieranie, gdyż rankami pełnymi wilgoci już brakowało rozgrzewających promieni slońca, a witało szare niebo. Codzienne życie w namiocie zrobiło się cięższe, a już na pewno nie było przyjemności z mycia w zimnej misce z woda... Bryyy... 

Pierwszą dużą miejscowością na naszej trasie był Czelabisk - żadnych pozostałości meteorytów niestety nie znaleźlismy. Wybraną przez nas trasę M5 otaczały ciągnące się po horyzont lasy poprzerywane czasem polami uprawnymi, a wszystko w pogórkowatym terenie przypominającym nasze Beskidy. Co to była za mila odmiana.  
Ufa tak odległe miasto od granic Polski, jest cześciowo związana z historią mojej rodziny, to tutaj urodziła się siostra mojej babci. Obecnie jest to bardzo duże miasto przemysłowe, szare i smutne na pierwszy rzut oka. W Ufie nasza Ładzina pojechała do miejscowego ASO Lady na lifting po trudach podróży: sprawdzenie stanu zawieszenia, zrobienie przedniego mostu, naprawę świateł, wymianę wszelkich filtrów i oleju i w końcu rozwiązanie problemu wtrysku - czarny dym przy odpalaniu, większe spalanie i krztuszenie się cały czas Niviascie dolegają.
Kto jak firmowi spece zrobią to najlepiej? Czekało nas jedno z większych zaskoczeń...
Usłyszeliśmy, że remont przedniego mostu to za dużo roboty z 7-8h i nie zrobią! Nad wtryskiem staneło z 20 mechaników Łady i zawyrokowało, że to stara technologia monowtrysku i oni nie wiedzą jak się za to zabrać, a nawet nie mają części ! Przypominam, że to wszystko było w ASO Lady u twórcy naszej Niviasty! Z resztą zadań ci "świetni" spece jakoś sobie poradzili, a po zdiagnozowaniu komputerowo zawieszenia uznano, że jest OK, co nas do tej pory dziwi po tych wszystkich tarkach, dziurach  itp.... Tak to w Rosji działa ASO!  Odcinek drogi miedzy Ufa, a Samara to kraina ropy, co chwila mijaliśmy odwierty. Towarzyszył nam smutny obraz całych hektarów pól obumarłych słoneczników - cześć była uprawami doświadczalnymi Rosjan :/ a cześć pochłonęła jakaś zaraza :/

W Samarze zrobiliśmy podejście nr 2 do ASO Łady, by naprawić wtrysk, jednak zostaliśmy szybko spławieni. Kolejny warsztat jak stwierdził, że nie ma oprogramowania do tego modelu, nawet nie raczył zaglądnąć pod maskę! W następnym jak usłyszeli o monowtrysku stwierdzili, że się nie znają i że ciężko ze specami w Rosji, gdyż taki wtrysk mają tylko Niwy eksportowe.

Niva rosyjskie auto, którego nikt nie potrafi naprawić w Rasiji! Jednak dostaliśmy adres do kolejnego speca. Niva po kilometrze, widocznie rozczarowana rosyjskimi mechanikami, poddała się i odmowiła posłuszeństwa wyłączając prawie całą elektrykę: padły wszystkie światła z awaryjnymi włącznie, deska rozdzielcza itp. Na szczęście tuz za rogiem znalazl sie mily kirgiski mechanik, ktory raz dwa zaczal ogladac wszelkie kable i znalazl jeden skopcony i w mig naprawił usterkę. 
Po awariach w Samarze w strugach deszczu trwajacego od kilku dni ruszylismy w kierunku Penzy. Po kolejnym noclegu w namiocie we wszechogarniajacej wilgoci ruszylismy w nasza trase dalej. Po drodze wypatrzylismy ASO Lady, do ktorego postanowilismy dojechac z ostatnim podejsciem - ok. 60-letni rosyjski mechanik stwierdzil, ze Lade z takim wtryskiem widzi pierwszy raz w zyciu! Nie ma wyjscia, jedziemy powoli ze zraca paliwo w sporych ilosciach Lada, ale co najwazniejsze jedziemy:) Sporym utrudnieniem jest to, ze trasa M5 jest w wiecznych robotach drogowych i sporo cennego czasu marnujemy na stanie w korkach, czasem kilkukilometrowych. Jezeli nie ma robot, to sa wypadki blokujace przejazd. Ogladamy roztrzaskane auta, tiry w rowach, samochody po pieknych dachowaniach i mniejsze stluczki. W poprzednich krajach byl na drogach pelen chaos, ale nie ogladalismy tak drastycznych wypadkow, a tutaj takie widoki po dwa, trzy razy dziennie to norma. Ze wzgledow czasowych, budzetowych i pogodowych (listopadowy klimat deszczowy) zrezygnowalismy z wjazdu do Moskwy. I tutaj uwaga dla podrozujacych pod zadnym pozorem nie jedzcie obwodnica A107! Jest ona w masowych robotach drogowych i wielokrotnych przejsciach kolejowych, ktore tworza gigantyczne korki. Praktycznie co 10km staje sie w korku do pol godziny i jazda 100km ta ala obwodnica jest nie malym wyzwaniem. Nasze objezdzanie Moskwy trwalo bardzooo dlugo i zajelo z pol dnia. 
Droga M9 na Zilupe zaczelismy sie kierowac do granicy lotewskiej. Niestety towarzyszyly nam caly czas nieustajace roboty drogowe, zapewne ich intensywnosc jest spowodowana zblizajaca sie olimpiada w Sochi. Podczas ostatniego noclegu na rosyjskiej ziemii oczywiscie standardowo na dziko w lesie w poblizu drogi, zostalismy obudzeni pokrzykiwaniami dochodzacymi gdzies z glebi z lasu, przebijajacymi sie przez strugi deszczu bebniacego w tropik namiotu. Potem glosy ucichly i uslyszelismy gluchy dzwiek jakby wbijanego w ziemie zelaza. Monotonnie sie powtarzal. Nie bylismy w stanie okreslic, co to jest? Czyzby wstawiali szlaban na jedynej drodze wyjazdowej dla nas? Czy robotnicy obudowuja budowana trase barierkami? Po ekspresowym zwinieciu naszych gratow, ruszylismy w strone wyjazdu pelni niewiadomej... Wkrotce zagadka zostala rozwiazana... Przy drodze ujrzelismy stos zlomu. Tak Rosjanie pozbyli sie zelastwa z jakiegos warsztatu. Moze nie ma skupow zlomu w Rosji, w Polsce za ta ilosc dostaliby calkiem niezla cene. Pozostala nam do przekroczenia ostatnia granica na naszym wyjezdzie. Ku naszemu zaskoczeniu, nie bylo prawie zadnej kolejki i odprawa po jednej i drugiej stronie poszla expressowo. 
Standardowo Niwa na polskich blachach wywolala spore zainteresowanie i wizy afganskie w paszportach takze. Wjechalismy do Unii i od razu poczulismy sie prawie jak w domu:)

Tak Niva świętowała Maćka 30-ste urodziny


Stacje bezynowe w Rosji mają ciekawą architekturę



Rosyjskie sklepiki, w których znajdzie się wszystko.

Ręczniki, miód , bańki na mleko, a nawet ponton

Zbliżamy się do Ufy

Ufa nie zachwyca

Patent na rower w mieszkaniu


W Rosji oprócz krasnali ogrodowych, wiedźm, zwierzęta tez są bardzo popularne

Ropa jest wszędzie
Umierające pola słoneczników

Barszcz Sosnowskiego o wysokości prawie 2m
Ostatni rosyjski odcinek
Na łotewskiej ziemii
Litwa :) Jeszcze chwilka i Gdańsk :)



KAZACHSTAN - part 4 powrót - Astana >> Kostanai 11.09-14.09

Wjechaliśmy w północny Kazachstan, który ku naszemu zaskoczeniu okazał się krainą rolniczą. Po horyzont ciągnęły się pola pszenicy, na których mnóstwo kombajnów zbierało plony z lata. Niestety zmieniła się pogoda, mogliśmy zapomnieć o żarce z nieba, która się na nas lała przez ostatnie miesiące. W ciągu dnia było słonecznie i zimno lub deszczowo i tez zimno, a nocą temperatury zbliżały się do 3st.

Kostanai jest bardzo przyjemną, spokojną miejscowością z parkiem pełnym klombów i z Wifi !:)

Wszechogarniajace pola pszenicy

Welcome in Kostanai







Unowocześnienie auta po otrzymanym mandacie - lusterko ma za zadanie odbijać czy palą światła, gdyż Niva w nieprzewidywanych momentach zaczęła zamykać swoje oczęta, nie dając nam znaku o tym

KAZACHSTAN - part 3 powrót 11.09 - Astana - miasto szalonych architektów

Astana  jest obecna stolica Kazachstanu i szybko zrozumieliśmy, dlaczego jest uważana za wisienkę wśród miast Central Azji. Po wszystkich miastach jakie widzieliśmy w Kazachstanie, Kirgistanie i Tadżykistanie o zabudowie ZSRRowskiej, ujrzeliśmy drapacze chmur jak wyrwane z Londynu czy Nowego Jorku. Wysokie szklane wieżowce to nie wszystko. Astana to monumentalne budynki o udziwnionych kształtach. Tutaj wygrywają architekci z projektami jak najbardziej szalonych kształtów: wielkie jajo, strzeliste wieże, rakieta, latający spodek czy gigantyczna antena satelitarna. Budynki maja podkreślić bogactwo Kazachstanu sprzedającego ogromne ilości gazu i baryłek ropy naftowej: budynek rządowy z mnóstwem złotych ozdób, robiące niesamowite wrażenie dwie strzeliste złote wieże tworzące bramy  do widoku na kazachski Biały Dom i szyby wieżowców sprawiających wrażenie mieniących się zlotem...Stolica Kazachstanu to także pomieszania wszelkich stylów jakich zaznała architektura na świecie. Wzdłuż jednej z ulic stoi rząd domów w stylu kolonialnym, a na przeciwko budynki z "antycznymi kolumnami", a tuz za rogiem "secesyjny budynek".  W nowym centrum kończy się właśnie budowa wielkiej opery wzorowanej na antyku? Renesansie? Szok! Astane warto zobaczyć, bo chyba ciężko znaleźć tak pokręcone i pomieszane miasto, robiące przy tym tak ogromne wrażenie. 
Polecamy ten azjatycki cukiereczek! 
P.S z góry przepraszam znawców architektury za błędy które mogły się wkraść z mojej niewiedzy ;]

Budynek mieniący się złotem to norma w Astanie
Pogoda w Astanie nam kompletnie nie dopisała


Kolumny - element nieodłaczny architektury w Astanie



Prezydenckie Centrum Kultury 

Most także musiał być wymyślny


Ufo wylądowało w Astanie

Budynek "Triumf Astany"

Najwyzsze drapacze chmur Emerald w Astanie - do 210m wys


Miasteczko różowych ambasad


105m pomnik Bayterek - "Drzewo Życia"

Nawet znalazło się miejsce na wielkie jajo

Palac Prezydencki Ak Orda ze zlotymi wiezami






Astanski meczet 

Wystawa slużb ratowniczych Kazachstanu


Ministerstwo Transportu i Komunikacji 


Siedziba firmy energetycznej KazMunayGaz



Centrum Rozrywki Khan Satyr - 150m wys.

Nowo wybudowana opera


Plac przed cyrkiem w Astanie





Hotel Raddison

Wieżowce Grand Alatau o wys. ok 150m



Po jednej stronie ulicy dom pamiętający czasy kiedy Astana była stepem, a
po drugiej stronie ulicy nowoczesny wieżowiec