sobota, 31 sierpnia 2013

KIRGISTAN - part 2 - Ekstremalna jazda samochodem po Bishkeku

Podczas naszej podrozy najciezej jest nam sie przyzwyczaic do stylu jazdy kierowcow Centralnej Azji, a raczej dla Europejczyka jest to jeden wielki chaos, w ktorym probujemy znalezc ukryte zasady. Tutaj na ulicy trzeba jechac naprzod i za duzo nie myslec o tych dziwnych, czasem niebezpiecznych sytuacjach na drodze. Przedstawiamy kilka zachowan, czasem wrecz idiotycznych ( oczywiscie dla nas :P ) :
  • ogolnie wszyscy jezdza w dzien bez swiatel, jednak w nocy zapalaja, problem w tym, ze w 90% sa to oslepiajace swiatla dlugie lub przeciwmgielne, czasem pozycyjne lub jechanie prosta droga z wlaczonym migaczem hm ? 
  • na trzypasmowej drodze jednokierunkowej skrecanie ze skrajnego lewego pasa w prawo, a dlaczego nie? 
  • jezdzenie bez tablic rejestracyjnych - czyzby zgubione podczas stluczek ?
  • kobieta za kierownica, a na kolanach jej roczne dziecko radosnie bebnioca w "koleczko" ...
  • nie licz na to, ze zostaniesz poinformowany kierunkowskazem o zmianie pasa, to zawsze jest element niespodzianki :)
  • wyjazd z drogi podporzadkowanej - wazne zeby wyjechac polowa auta wprost pod twoja maske
  • hamowanie w ostatniej chwili, kiedy za zadne skarby na to nie wpadl - NORMA 
  • sygnalizatory - maja rozne fazy dzialania, niektore pieknie maja sekudniki z czasem do zmiany swiatla, ale wiekszosc dziala na zasadzie - zielone swiatlo sie pali, ale gdy "jest" czerwone caly sygnalizator jest wylaczony, sygnalizator dla pieszych z zasady nie istnieje, musisz korzystac z tych dla kierowcow
  • przejazdy na czerwonym swietle w centrum nie sa rzadkoscia, tutaj kroluje tajemnicza zasada, ze ruch uliczny rusza jakies 3s przed zmiana czerwonego na zielone i jako zawalidroga Europejczyk mozesz liczyc na obtrabienie
  • standardem jest nie przestrzeganie linii ciaglych, jezdzi sie po nich, przejezdza, zawraca - wolna amerykanka
  • linie rozdzielajace pasy czasem sa, ale jezeli sa 3 pasy wymalowane to znaczy, ze w rzeczywistosci jest 5, a czasem nawet 6 "na blache"
  • najbezpieczniej jechac srodkiem drogi w centrum miasta, gdyz na prawym pasie rzadza sie swoimi prawami marszutki - zatrzymuja sie w najmniej odpowiednim momencie
  • wyprzedzanie na drogach poza miastem - srodek jezdni sluzy do wyprzedzania na drugiego, na trzeciego, czesto wyglada to jak pewne czolowe zderzenie - po kilku tygodniech nie dziwi, pierwsze wrazenie - wypadek murowany 
Dziwnym trafem w tym chaosie nie widac, zeby bylo wiecej wypadkow i stluczek niz w Polsce. Na gorskich drogach mozna jedynie zauwazyc wraki tirow i rozbite ciezarowki, ktore nie wyrobily na zakretach. Po Powrocie do Polski trzeba bedzie tylko pamietac, by nie zachowywac sie jak azjatycki kierowca :)

KIRGISTAN - part 1 powrot - Bishkek - 21.08 - 31.08 koczowanie

 Wizy Rosyjskie - tak caly czas ich nie mamy, a zalatwienie ich w Biszkeku okazalo sie prawie niemozliwe. Dwa dni spedzilismy szukajac rozwiazania i sprawdzajac wszelkie agencje i biura podrozy. Wiekszosc biur na slowo "wiza rosyjska" odsylalo nas z kwitkiem. Jedno biuro zalatwia formalnosci czesciowo: wiza 50$, posrednictwo 50$ i voucher 100$, ale wizy 3-mies kirgiskiej wymaganej przez rosyjski konsulat - NIE !!! Czas 5-8 dni. Postanawiamy z Mackiem sprawdzic w urzedzie emigracyjnym czy moze ta kirgiska wiza to zwykla, szybka dormalnosc. Niestety otrzymujemy informacje: troche papierow, 35$ oplaty i 20 dni czekania !!!! My nie mamy miesiaca czasu na wyrabianie wizy i decydujemy sie wyslac paszporty do PL. Na szczescie dobrym zbiegiem okolicznosci, dzieki Krzyskowi z AdFactory nasze paszporty samolotem szybko znajduja sie w agencji w Warszawie. Dzieki Sambor :) Czekamy i koczujemy w dol. Alamedin. 

Nasz apartament z tarasem z widokiem na doline Alamedin
W dole nasze rzeczna laznia :)
Nasza restauracja

Daniem dnia byl ryz z losiem i fasola :)
Maciek w akcji gotowania :)

Pomidorowa ala'Skowron :)

Nasza lodowka tez dziala w apartamencie ;)

Kurczacek palce lizac :)

środa, 28 sierpnia 2013

Tadzykistan - part 3 - czas wracac do Kirgistanu 14.08 - 16.08

Podczas naszeh nieobecnosci Niviasta sie nie nudzila, a nawet zdazyla sie stac slynna w calym Iskhashim, nawet wsrod policji. Wasil jezdzil Niva i chyba robil nie mala furore na polskich blachach i na dodatek nie majac prawa jazdy - to jest Tadzykistan to sie wszystko rzadzi swoimi nie pisanymi prawami. Niviasta miala takze zapewnione czyszczenie - podobno dzieci zatrudnione przez Wasila myly ja prawie caly dzien, a czerwony mul nie znikal... Z Ishashim ruszylismy w kierunku Horogu jadac caly czas wzdluz afganskiej granicy. Przy moscie granicznym zatrzymali nas znajomi policjanci - poczulismy sie jak lokalsi, zadnych lapowek, mila pozegnalna pogawedka i wymiana telefonow z Muratem - naszym kumplem z tadzyckiej policji :) W Horogu wrocilismy na Pamir Highway i ruszylismy w droge powrotna przez Murgrab do granicy. Minely dwa tygodnie, a Murgrab powital nas chlodna, prawie jesienna pogoda. Na podjezdze na przelecz Akbagtal 4655 m n.p.m towarzyszyl nam padajacy snieg i diabelnie zimny wiatr. My chociaz powoli, ale toczylismy sie w cieplym aucie, a za nami z trudem pedalowala gromadka rowerzystow ze Szwajacarii. Odprawa na granicvy poszla gladko. Teraz czekal nas zjazd do Sary - Tash i drzelismy ze strachu, w jakim stanie jest rzeka, ktora ostatnio nas omal nie zmyla... Przed naszymi oczami ukazal sie znajomy zerwany asfalt, a za nim... maly strumyczek z krystalicznie , czysta gorska woda!!! Gdybysmy nie widzieli na wlasne oczy, nie uwierzylibysmy, ze w tym miejscu moze byc problem z przeprawa. Z Sary - Tash ruszylismy do Osh i tym razem na dalsza podroz, zamiast serii wymagajacych przeleczy, wybralismy gladka asfaltowa droge prowadzaca przez gory do Bishkeku przez Toktogul. Droga w stylu alpejskim wije sie dolina rzeki Naryn prosto do jeziora Toktogul. Naryn jest rzeka strategiczna, posiada 5 tam z szeregiem hydroelektrowni i dzieki niej Kirgistan jest w stanie grozic Uzbekistanowi odcieciem wody do jego urodzajnych pol. Toktogol jest pieknie polozonym jeziorem pomiedzy gorami, a na jego brzegach sa pola dziko rosnacej marihuany! :P Powoli zblizalismy sie do Bishkeku, gdzie czekalo nas zadanie - wyzwanie - zorganizowanie wiz rosyjskich :)







Droga do Horogu




Nocleg pod glazami na Pamir Highway




Tak na rozprostowanie nog












Pamirskie widoki







Zima - puchowka niezbedna

Rekordowa przelecz Nivy

Jak jest zima to musi byc snieg

Wycieraczki na nadazaly z usuwaniem lodu








Karakol ponownie



Czy uwierzycie ze tutaj 2 tyg o malo nie utopilsmy Nivy ???

Zima zaatakowala szczyty w Sary Tash


Piekna asfaltowa droga do Bishkeku z Osh


Jezioro Toktogul

Flora jeziora Toktogul



Standardowe kirgiskie korki